Rozwój osobisty i Sokrates
autor Administrator, opublikowano 2009-11-12
Wiele lat temu, w starożytnej Grecji podróżnik spotkał na drodze starego człowieka i zapytał go, jak dotrzeć do góry Olimp. Starzec, a był to Sokrates, odpowiedział: ”Jeżeli naprawdę chcesz dojść do Olimpu, to musisz po prostu zadbać o to, aby każdy twój krok skierowany był w jego stronę.”Morał z tej historii jest bardzo prosty. Jeśli pragniesz sukcesu i szczęścia w jakiejś dziedzinie, musisz zadbać o to, żeby każda twoja myśl i działanie prowadziły cię w tym kierunku. Zwróć uwagę, że myśl jest tu równie ważna jak konkretne zachowania. W zgodzie z teorią, która na spójności opiera skuteczność - zachowania i umiejętności nie poparte odpowiednim do celu myśleniem, „zawisają” w próżni – jak bezużyteczne narzędzia. Sukces, skuteczność zaczynają się od tego, że wykorzystujemy swój unikalny dar – świadomość i wolną wolę do przejęcia systematycznej i celowej kontroli nad myślami, przekonaniami, które goszczą w naszej świadomości.
Często, nie znając mechanizmów poznawczych, skupiamy się na zachowaniach, wiedząc, że po nich ocenią nas inni. Jeśli jednak zauważamy już wagę naszej spójności wewnętrznej - od misji, przez tożsamość, wartości, przekonania, umiejętności i zachowania aż po środowisko – rozumiemy, że nasze myśli – choć niewidoczne – mogą pełnić rolę kłód rzucanych samemu sobie pod nogi. Mogą też powodować ufność we własne siły, narastający optymizm, „uskrzydlenie” w zamiarach i działaniu. Wybór zależy od ciebie... To sformułowanie, które oddaje wolność ludzkiej woli, niektórym z nas jest bardzo nie w smak. Oznacza ono bowiem, że ja ponoszę odpowiedzialność za to co i jak myślę, a w konsekwencji – często za swój nastrój, za motywację do pracy, za jakość relacji z najbliższymi. Ja również ponoszę odpowiedzialność za to, czy wpływam na swoje myślenie zmieniając je w pożytecznym kierunku, czy też pozostawiam wszystko bez zmian myśląc: „trudno, nic na to nie poradzę, taki już jestem”.
Pozwólcie, że opowiem wam teraz o człowieku, właścicielu dużej firmy produkcyjno – handlowej, dla którego prowadziliśmy wiele szkoleń, a który naocznie pokazał nam jak spójność poziomów od misji po środowisko może zaowocować na poziomie zarządzania firmą i ludźmi. Oczywiście, nie korzystał na początku z żadnych modeli, za to miał dużo intuicji, chęci i bogate doświadczenie. Kiedy już coraz lepiej radził sobie z prowadzeniem firmy i ludzi, zaczęliśmy wspólnie analizować strukturę jego sukcesu. Doszliśmy do wielu ciekawych odkryć, które potem można było wykorzystać ponownie w systematycznej już i świadomej pracy w firmie. Kilka lat temu przedsiębiorstwo naszego bohatera (rolnictwo) liczyło trzydziestu pracowników, a prawie wszystkim „ręcznie” zarządzał sam właściciel. Wiedział jedno: że bardzo chce rozwinąć firmę, wypłynąć z nią na szerokie wody, wejść do elity takich firm lub nawet tworzyć własne standardy dla elity. Plany ambitne; wiedział, że może liczyć na pewno na własną ciężką pracę oraz na wsparcie rodziny. Natomiast wielką niewiadomą stanowili pracownicy - region, w którym firma działa, to rejon dużego bezrobocia. Wiele rodzin dotkniętych jest patologią społeczną, stare nawyki, nieufność wobec bogacących się, brak wiary w możliwość zmian – wszystko to nie było najlepszym prognostykiem dla naszego bohatera. Trudno było jednak zatrudnić dobrych fachowców z odległego dużego miasta, a bez ludzi nie da się rozwinąć małej firmy do poziomu, który go interesował. Co więc zrobił? Postanowił, że firma musi mieć wyraźną osobowość. Najlepiej znał własną drogę i siebie, zainwestował więc w dwie rzeczy, w które wierzył najbardziej. Jedną z nich był rozwój osobisty ludzi przez zdobywanie wiedzy, pracę nad sobą, praktyczne doświadczenia (sam przeszedł długą drogę na tym gruncie). Wierzył też, że każdy może i potrafi się zmienić (rzadkie a cenne u menedżerów przekonanie). Drugą z tych rzeczy był własny przykład we wszystkim czego chciał i wymagał od zatrudnionych ludzi. Rozmawiał z ludźmi o tym, co i dlaczego w budowaniu firmy jest dla niego ważne, a bywało. że rozmowy te prowadzone były w warsztacie naprawczym maszyn rolniczych. Przez kolejne lata aż do dzisiaj zatrudnił pięćset osób. Postanowił wykształcić dla firmy ekipę kilkunastu menedżerów – liderów, aby wspomóc zarządzanie ludźmi i odejść od „ręcznego” sterowania firmą przez siebie. Widziałam tych ludzi na początku ich drogi i znam ich teraz – kiedy wszyscy uzupełnili wykształcenie, prowadzą sami zebrania i kursy dla „załogi”, organizują spotkania integracyjne, na których sami świetnie bawią się wraz z pracownikami. Nasz bohater – właściciel od początku stawiał na pracę z wartościami – osobistymi – ludzi i integrowaniem ich z wartościami ważnymi dla firmy. Budziło to u części liderów wątpliwości: „dlaczego grzebiemy się w jakichś mrzonkach zamiast uczyć się sprzedawać i porządnie motywować ludzi do ciężkiej roboty?” Szczęśliwie, głębokim przekonaniem bohatera naszego artykułu było, że wszystkim pracuje się lepiej i skuteczniej jeśli spostrzegają w swojej pracy i firmie coś ważnego, co może być powodem do dumy i poczucia wartości. Wspólnie spędziliśmy sporo czasu na pracy z przekonaniami liderów, które rozwijałyby wartości promowane i szanowane w firmie. Miały one przejawiać się w zachowaniach wobec pracowników i kolegów, w obsłudze klienta, ciągłym rozwijaniu możliwości i wiedzy załogi, dbałości o niezmiennie wysoką jakość produktu - dumy i wizytówki całej firmy. Kiedy opracowano system wartości ważnych dla firmy i ludzi, ujęto je w misję i wizję, przeformułowano sposób myślenia liderów (edukujących potem pracowników niższego szczebla – rodzaj coachingu) - praca nad doborem umiejętności, zachowań i tworzeniem odpowiedniego dla takiej firmy i ludzi środowiska – ułożyła się w klarowny i logiczny do przeprowadzenia plan.
Inżynieria Personalna Sp. z o.o.
Barbara Kubicka - Kluczny